I rozpalić w żyłach krew Dalej, szybciej baw się z nami Po co zastanawiasz się Jeśli chcesz się dziś wyszaleć I wspaniale poczuć się Stawaj z nami tu w szeregu Dalej, szybciej jest wspaniale Niechaj zawiruje świat Tańczmy do białego dnia Niechaj zawiruje świat Tańczmy aż do świtu dnia Jeśli chcesz kankana tańczyć Tekst piosenki . 1.Kiedy siedzisz gdzieś w oddali, Myślisz sobie o czym marzysz, I do chłopca swego długi piszesz list. Piszesz czule w kilku słowach, Teraz jesteś już gotowa, Więc kochany przyjedź do mnie choćby dziś. Ref.Kocham Ciebie za to,że jesteś jak lato Tyle ciepła w sercu masz Spróbujemy wreszcie ,odbudować szczęście Istnieje kilka najczęstszych przesądów, które mają sprawić, że piątek trzynastego staje się niesamowicie pechowym dniem. Oto niektóre z tych przesądów: - Nie zakładaj nowych ubrań; - Nie myj samochodu ani nie koś trawnika; - Nie wieszaj prania na sznurku do wyschnięcia przed godziną 12:00; - Nie idź na pogrzeb w piątek Tekst piosenki . Pod stopami złoty piach Miękko czesze szmaragdowa fala, A od lądu lekki wiatr Ciepły zapach kwiatów niesie z dala. Najpiękniejsza z wszystkich wysp, Szukam cię po tylu morzach świata. Tak daleko jesteś, jak Itaka, Dla wędrowca, który wciąż o tobie śni. Graj, graj mi tę pieśń o mojej wyspie na błękitnym morzu. Ale trzynastego, w piątek urodziła się na przykład pani Beata, księgowa z Łodzi. Dokładnie 13 stycznia 1967 roku. Pani Beata zapewnia, że trzynastka nie przynosi jej pecha. [Intro] A D E A D E A [Verse 1] A Trzynastego maja w piątek A Urodziła pięć kociątek E E7 Trzeba kupić pięć kołysek D E A Pięć par butów i pięć misek E E7 Trzeba kupić pięć Gotowi na weekend? Dzisiaj nasze studio odwiedzi niezwykły duet, który na scenie bawi nas już długie lata - Proskauer Echo. Jeżeli chcielibyście zadać 70Ob9. Tekst piosenki: SOLO Trzynastego maja w piątek Urodziła pięć kociątek Trzeba kupić pięć kołysek Pięć par butów i pięć misek REF[4x]: Kacaraba O la O la la la Kacaraba O la la SOLO Ojców chrzestnych trzeba pięciu A w przyszłości pięciu zięciów Pięć posagów trzeba zebrać Coś ze złota coś ze srebra REF[4x]: Kacaraba O la O la la la… SOLO Żadnej biedy by nie było Gdyby synów urodziła Każdy dostał by gitarę A na drogę groszy parę REF[4x]: Kacaraba O la O la la la… SOLO REF[4x]: Kacaraba O la O la la la… Dodaj interpretację do tego tekstu » Historia edycji tekstu Tutaj możesz zrobić zamówienie na podkłady muzyczne midi karaoke, mp3 i CD AUDIO lub kupić utwór SMS-em. Aby ułatwić Ci wybieranie plików zostały one posegregowane pod względem nowości, tytułów i wykonawców, dodatkowo możesz użyć wyszukiwarki. 5159 Kacaraba (dp) biesiada midi mp3 info kup koszyk KACARABA - biesiada Trzynastego maja, w piątek, urodziła pięć kociątek, trzeba kupić pięć kołysek, pięć par butów i pięć misek. Trzeba kupić pięć kołysek, pięć par butów i pięć misek. Kacaraba ola ola lala, kacaraba ola la. Kacaraba ola ola lala, kacaraba ola la. Kacaraba ola ola lala, kacaraba ola la. Kacaraba ola ola lala, kacaraba ola la. - Hej! / instrumental / Ojców chrzestnych trzeba pięciu, a w przyszłości pięciu zięciów, pięć posagów trzeba zebrać, coś ze złota... Odpowiedzi blocked odpowiedział(a) o 17:04 Ja też do końca nie wierze ale raz złamałam rękę w piątek 13 ; )I Nie wiem kiedy kiedy jest taki dzień ,że ma się szczeście nie wiem czy jest wql taki dzień : ) Raczej nie bo ja mam urodziny 13 i miałam ostatnio właśnie w piątek i było świetnie :P LanFan odpowiedział(a) o 17:05 To jest jak dla mnie szczęśliwy dzień ^^Ostatnio dostałam dwie 5 ^^Moja koleżanka w to nie tego dnia:Dostała 1Dostała 2I zgubiła kluczeZaczęła ryczeć i krzyczeć przy całej klasie,że wierzy w ten gówniany piątek z rykiem sięgnęła do kieszenie po chusteczkę czy coś i się okazało,że znalazła klucze...Dziwne nie?xD Nie wierzę, to tylko zwykły przesąd, który nic nie znaczy. Rossijaツ odpowiedział(a) o 16:01 Uważasz, że ktoś się myli? lub Dzień wstawał niespiesznie, więc i my powolutku budziliśmy się do życia...Kawa...Śniadanie...Przygotowania do wyprawy... I nagle... Mamy gościa !! Gość zlustrował nas przez szybę i oczekiwał na jakieś dowody sympatii... A my co ?? My oczywiście ruszyliśmy biegiem po komórki i aparaty fotograficzne... "Echhh...Ludzie..."- prychnął nasz gość i zaprezentował się z drugiej strony... Sympatyczny "sierściuch" wprawił nas w wyśmienite nastroje, a że na dodatek udało mi się wywalczyć stanowisko przy zmywaku ( walki toczyliśmy nieustannie, bo przez okienko przy zlewozmywaku był nieziemski wręcz widok), podśpiewywałam sobie radośnie... "Trzynastego maja w piątek, urodziła pięć kociątek"... Co prawda to akurat był wtorek, ale przecież Autor tekstu nie mógł wiedzieć lata temu, że będzie to jakimś dysonansem... Nasz gość po kilku próbach wtargnięcia do środka odszedł w nieznane, więc i my ruszyliśmy przed siebie... Naszym celem miała być zapora... Zapora nie byle jaka... Grande Dixence... Najwyższa zapora na Świecie !! 285 m betonu na wysokości 2683m To cudo hydro-architektury powstało w latach kiedy nasz Kraj z trudem dźwigał się z ruin (1950-1964)... Do jeziora Lac des Dix spływają wody z 36 lodowców... Nawet nie starałam się wyobrazić sobie tego kolosa... No to ruszamy !! Jest !! Jest Tama !! Jest i zamknięta droga... Orzesz...(ko)... Fakt, że warunki nie są najlepsze...Fakt, że po drodze mieliśmy spotkanie z pewną śnieżną chmurą...Fakt, że śnieg zalega już od linii drzew... Ale żeby zamykać drogę jak my zapragnęliśmy zwiedzić Tamę ?? Świństwo !! Pan N. nawet podejrzewał, że zrobili to specjalnie, jak tylko zobaczyli samochód na horyzoncie... Pozostało nam podziwianie z poziomu... Czując ogromny niedosyt wrażeń poczłapaliśmy szlakiem w kierunku jednej z grani...Przynajmniej poprzebywamy sobie w towarzystwie owego giganta... I kiedy Rodzinka mi się rozpełzła po zboczu, a ja szłam z miną naburmuszonej nastolatki złorzecząc na złośliwość losu... Zamarłam... Mijana właśnie łąka ruszyła dzikim kłusem w stronę drzew... Nooo...Właściwie to wcale nie łąka ruszyła... Ruszyli mieszkańcy owej łąki... Tak mnie zamurowało, że nawet nie pamiętam, iż z gardła mi się wyrwał donośny i podobno przeraźliwy okrzyk... "Świstaki !! Panie Boże !! Świstaki !!!" Były ich dziesiątki !! Miałam wrażenie, że to cała łąka zafalowała i ruszyła biegiem... Stałam jak zaczarowana... Tyle lat...Tyle czekania...Tyle zaglądania do wszelakich otworków w ziemi... Tak marzyłam, żeby kiedyś zobaczyć jednego, małego świstaczka... Echhhh... Przeczytałam o nich chyba wszystkie publikacje... A one nawet nie przypuszczały, że są tak platonicznie kochane... I wtedy się okazało, że nie jest to pełnia szczęścia, bo i wśród świstaków trafiają się jednostki nieprzeciętne, żeby nie powiedzieć "nadświstaki"... Kiedy wszystkie czmychnęły kurcgalopkiem, jeden z nich postanowił przeprowadzić rekonesans i przyjrzeć się bliżej tym dziwnym stworom, które chodzą na dwóch nogach, pokrzykują radośnie i wywijają jakimiś pudełeczkami pomrukując przy tym z pasją... "Nadświstak" najpierw udawał kawałek skały... Potem wskoczył na głaz i ostentacyjnie wypiął na nas tą część z ogonkiem... Po czym wbiegł do norki i monitorował sytuację z poziomu ziemi... Jakiż on był pocieszny !! Przekrzywiał łebek ciekawie, obserwując nas dokładnie...Chował się i wyglądał z norki, jakby bawił się z nami w chowanego...I przyznam szczerze, że miałam wrażenie jakby nawet pomrukiwał... Świstak artysta !! Byliśmy od niego ledwie dwa metry... Prawie na wyciągnięcie ręki... Rozejrzał się jeszcze raz i dał nura do norki... Na migi porozumiewaliśmy się między sobą...Pan N. z Synową zostali przy pierwszym otworze... Pierworodny wypatrzył drugi otwór... A mnie nagle przypomniał się pewien artykuł... "Świstaki z reguły zabezpieczają sobie drogę ucieczki z nory przygotowując co najmniej trzy otwory"... Aha !! I skupiona okrutnie ruszyłam na poszukiwanie trzeciego otworu... Kiedy dotarłam na przeciwległą stronę głazy, nasz Artysta właśnie wychylał łebek... Zmierzył mnie świstaczkowym spojrzeniem i wymruczał... "A pójdziesz stąd babo przebrzydła"... No to poszłam... Ale już nie miałam żalu do Matki Natury, że przed nami Tamę ukryła... W sumie nawet na Tamę nie spojrzałam... Podskakiwałam radośnie i szeptałam... "Tama stała tyle lat to pewnie jeszcze postoi, a taki świstak-artysta już mi się nie trafi"...;o) Tekst i Chwyty Piosenki: Kiedy w piątek Kiedy w piątek słońce świeci D e Serce mi do góry wzlata A7 D Że w sobotę wezmę plecak W podróż do innego świata. Bo ja mam tylko jeden świat Słońce, góry, pola, wiatr I nic mnie więcej nie obchodzi Bom turystą się urodził. Dla mnie w mieście jest za ciasno Wśród pojazdów, kurzu, spalin Ja w zieloną jadę ciszę W ścieżki pełne słodkich malin. Myślę leżąc pośród kwiatów Lub w jęczmienia żółtym łanie Czy przypadkiem za pół wieku Coś z tym światem się nie stanie. Chciałbym, żeby ten mój świat Przetrwał jeszcze z tysiąc lat I żeby mogły nasze dzieci Z tego świata też się cieszyć. Wykonanie Piosenki: Kiedy w piątek Bo ja mam tylko jeden świat słońce góry pola wiatr- wersja na gitarze

trzynastego maja w piątek urodziła pięć kociątek tekst